Nie tylko walentynkowy poradnik: jak żyć zgodnie pod jednym dachem?

Podejmujecie decyzję: zamieszkamy razem. Do tej pory każdy miał swoją przestrzeń i cztery ściany, a teraz macie razem tworzyć dom. „Co może się nie udać?” myślicie. Otóż, całkiem sporo. Po pierwszej euforii ze wspólnych poranków i wieczornego gotowania w nowej kuchni, pojawi się codzienność, która może przytłoczyć. Szczególnie, jeśli dość długo mieszkaliście sami, bez drugiej osoby obok i macie już własne przyzwyczajenia i nawyki.

Sprzątnie i gotowanie – czy to powodów do kłótni?

Gdyby ktoś przeprowadził statystki, z jakiego powodu najczęściej wybuchają kłótnie między mieszkającą ze sobą parą, z pewnością dbanie o dom i przyrządzanie posiłków uplasowałoby się w pierwszej trójce.

Zakupy, sprzątanie, pranie i gotowanie pochłania lwią część czasu w domu. Czas ten dodatkowo się wydłuży, jeśli jedno z partnerów ma odmienne podejście do tych czynności, np. jednej osobie przeszkadzają ubrania powieszone na krześle, a druga osoba traktuje mebel jako dodatkowy wieszak, na którym odzież wisi cały tydzień. Jedna osoba lubi czystość, druga nie zamierza poświęcać wolnego czasu po pracy na bieganie z mopem po domu.

Odmienne podejście do porządków może skutecznie skłócić parę, więc jeśli zależy im na związku, muszą wypracować sposób, który pozwoli im wspólnie mieszkać w zgodzie i szacunku. Ważne też, aby każde z nich czuło się komfortowo w mieszkaniu, bo to niezwykle ważna przestrzeń, w której powinno się czuć swobodnie i bezpiecznie.

Rozwiązanie: wypracujcie zadowalające kompromisy, pamiętając jednocześnie, że razem brudzicie to razem sprzątacie. To nie jest przywilej tylko jednej osoby. 

Warto szczerze porozmawiać i ustalić, co najbardziej nas denerwuje, co można odpuścić, a na czym najbardziej zależy. Dobrze, aby każda z osób była w stanie odpuścić sobie część wymagań albo zmodyfikować je w sposób akceptowalny. Np. ubrania, jeśli muszą, niech wiszą na krześle, ale niech będzie to jedno krzesło/fotel stojące w sypialni, a nie każde dostępne w domu. Jeśli żadne nie lubi gotować to ustalamy zmiany i częściej jedzmy na mieście lub zamawiajmy posiłki. Jeśli dla jednej osoby poranna kawa w czystej kuchni to dobry humor na cały dzień to druga osoba może przyczynić się do tego dobrego samopoczucia i pochować naczynia do zmywarki wieczorem.

Ważne, aby określić co możecie zaakceptować, a czego nie oraz dlaczego niektóre aspekty są dla was tak istotne. Gdy partnerka/partner będą krzykiem i pretensjami wymuszać tę czystą kuchnię rano, efekt może być niezadowalający. Ale wytłumaczenie, jak dobrze wpływa to na udany poranek, może sprawić, że partner chętniej posprząta po sobie wieczorem.

Proza życia, czyli rachunki i zakupy

Finanse domowe to niezwykle ważna rzecz dla osób, które mieszkają pod jednym dachem. Najlepiej już na wstępie ustalić, jakie są koszty wspólnego życia i jak się nimi dzielicie. Kto pamięta o rachunkach i je opłaca? Kto robi zakupy? Czy konto oszczędnościowe wspólne czy każdy odkłada dla siebie? W Polsce rozmowy o pieniądzach są niezwykle trudne i objęte tabu, nawet – a może szczególnie – wśród najbliższych.

Niedopowiedzenia w kwestiach pieniędzy mogą prowadzić do niezręczności, kłótni i wzajemnych pretensji („bo ja tyle wydaję na jedzenie, a ty tylko na swoje przyjemności”).

Rozwiązanie: zastanówcie się nad możliwymi sposobami podziału kosztów życia i wybierzcie ten, który Wam najlepiej odpowiada. Musicie sobie odpowiedzieć m.in. na te pytania:

  1. Kto opłaca rachunki i zakupy? Czy jedno płaci za mieszkanie, drugie za jedzenie? A może zrzucacie się po równo?
  2. Czy dzielicie się kosztami wspólnego życia po równo czy proporcjonalnie do wysokości zarobków?
  3. Czy macie wspólne konto? A jeśli tak, jakie wydatki z niego pokrywacie?
  4. Czy oszczędzacie wspólnie czy osobno? Na co oszczędzacie?
  5. Z jakich środków pokrywacie zakup własnych przyjemności? Czy każdy zostawia sobie coś z pensji czy ze wspólnego konta?
  6. Kto zajmuje się regulowaniem należności, robieniem zakupów itp.?

Takie podejście do wspólnego mieszkania może wydać się mało romantyczne, ale wiele ułatwia.

Papużki nierozłączki czy każdy osobno?

Przy wspólnym mieszkaniu można łatwo wpaść w pułapkę nieustannego bycia ze sobą. W końcu mieszkamy pod jednym dachem to spędzamy czas razem: wspólnie oglądamy filmy, razem jedziemy na zakupy, we dwoje idziemy na siłownię, razem gotujemy.

Bycie ze sobą to także bycie obok siebie bez poczucia osamotnienia, lęku czy wyrzutów sumienia. Mówi się, że ci się dobrze znają i kochają, którzy potrafią milczeć w swoim towarzystwie bez uczucia niezręczności. Wiele w tym prawdy. Co więcej, taki oddech od siebie, lepiej zbliża parę niż nieustanne bycie razem.

Rozwiązanie: ustalcie aktywności, które będziecie robić osobno. Jedno idzie na siłownię, a drugie wychodzi ze znajomymi. Kłócicie się, jaki film obejrzeć w kinie? Niech każde idzie na ten film, który chce – osobno. Możecie ustalić sobie jeden dzień w tygodniu, podczas którego każdy robi to, co najbardziej lubi i dajecie sobie trochę przestrzeni. Taki dzień dla siebie dobrze wpływa zarówno na włąsne samopoczucie, jak i wzajemną więź.